Święta marchewka

Czy polski Kościół rzymskokatolicki zmienia retorykę? - pyta na łamach NaTemat Michał Gąsior. Do takich rozważań skłania go list Episkopatu, w którym “miłość”, “zachwyt” i “rodzina” odmieniane są przez wszystkie przypadki. Podobnie Paweł Gużyński cieszy się z tego, że “biskupi przestali krzyczeć na wiernych”. Doprawdy?

Tekst Michała Gąsiora (28.12.2014)

Krótka odpowiedź brzmi: nie. Biskupi nadal krzyczą i to nie tylko na swoich wiernych, ale na całe społeczeństwo.



Gdyby biskupi krzyczeli tylko na swoje owieczki, nie byłoby sprawy. Pozostaje oczywiście kwestia smaku, ale przecież chcącemu nie dzieje się krzywda. Ponieważ jednak przywódcy Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce mają ambicję wtrącania się w sprawy tych, którzy nie chcą mieć z nimi nic wspólnego (dla ich dobra oczywiście), a usłużny rząd gorliwie likwiduje resztki świeckości Państwa, to nad krzykami biskupów śmiało może się pochylić kto tylko ma na to ochotę. Można nawet pokusić się o miniranking napastliwych wystąpień świątecznych:

Miejsce 3

W Łodzi krzyczał specjalista od rezerwatów dla białych ludzi i zakładu Pascala, Marek Jędraszewski. Tradycyjnie przywołał do porządku kobiety, których prawdziwa wolność i godność ma polegać na regularnym rodzeniu i zakazie antykoncepcji, sterylizacji i aborcji. Im więcej porodów, tym większa godność. Im mniej wyboru dla kobiet, tym więcej wolności. Tako rzecze wybitny znawca kobiet i teoretyk rodziny.

Miejsce 2

W przypadku biskupa Michalika (Przemyśl) zawsze można liczyć na miłe słowo. Tym razem swą życzliwość skierował w stronę dużej grupy osób, które nie uznają wierzeń religijnych za sprawę pierwszorzędną - stwierdził, że są zredukowane do wymiaru biologicznego. Najwidoczniej pełnia człowieczeństwa przysługuje tylko tym, dla których priorytetem są wierzenia religijne Michalika. Wszyscy inni są ludźmi jakby trochę mniej (o ile w ogóle).

Miejsce 1

W Poznaniu Stanisław Gądecki (przewodniczący Episkopatu) grzmiał, że ludzie którzy podejmują aktywność seksualną bez ślubu są niedojrzali i udają małżeństwo. Niestety nie wiadomo czy udają także miłość do siebie i dzieci, być może skoro nie wzięli udziału w ceremonii religijnej, to nic w ich życiu nie jest prawdziwe. A tak w ogóle, zdaniem biskupa, rodzina jest atakowana równouprawnieniem płci i rozwodami, czyli jak zwykle kryzys do potęgi.

To tylko kilka biskupich wystąpień, których oczywiście było dużo więcej. Nie ma żadnej zmiany retoryki, ani tym bardziej zmiany myślenia biskupów. Po prostu pomiędzy stos retorycznych kijów wrzucili jedną, lichą marchewkę.
Trwa ładowanie komentarzy...