O autorze
Ekspertka równościowa, socjolożka, publicystka. Felietonistka "Dziennika Opinii". Współorganizatorka III Europejskiego Kongresu Kobiet. Autorka "Pocztu przeciwników praw kobiet" wystawionego w Muzeum Sztuki w Łodzi. Napisała pracę dyplomową o matce socjologii, Harriet Martineau. Interesuje się polityką, herstorią i social media. Miłośniczka dobrej kawy i muzyki Beatlesów. Twittuje.

Syndrom dopływańca

Bruzda dotykowa jest passé. W przeddzień obrad Sejmu nad ustawą ws. leczenia niepłodności najnowszy księży straszak na Polki i Polaków brzmi następująco: dzieci z in vitro są chore psychicznie - cierpią na tzw. syndrom ocaleńca.

Powodem schorzenia jest przygniatające poczucie winy wobec rodzeństwa (mikroskopijnych embrionów), które się nie urodziło. Niniejszym ks. Dariusz Oko zyskał godnego rywala w osobie ks. dr hab. Piotra Kieniewicza z finansowanego przez Państwo KUL. Cała Polska zaś otrzymała inspirację do zabawy w “wymyśl sobie syndrom”.



Pozwolę sobie zacząć.

Syndrom dopływańca - schorzenie psychiczne związane z naturalnym zapłodnieniem. Polega na poczuciu winy wobec milionów niepoczętych braci i sióstr - plemników - którzy nie zdążyli na czas dopłynąć i wniknąć do komórki jajowej naszej matki. Syndrom dopływańca może skutkować depresją, nadmierną ekspresją i skłonnością do pływania.


Liczę na nagrodę w postaci tytułu naukowego KUL (co najmniej dr hab.) i zachęcam do rywalizacji.

***

Przeczytaj więcej wypowiedzi księży i biskupów o zapłodnieniu in vitro
Trwa ładowanie komentarzy...