O autorze
Ekspertka równościowa, socjolożka, publicystka. Felietonistka "Dziennika Opinii". Współorganizatorka III Europejskiego Kongresu Kobiet. Autorka "Pocztu przeciwników praw kobiet" wystawionego w Muzeum Sztuki w Łodzi. Napisała pracę dyplomową o matce socjologii, Harriet Martineau. Interesuje się polityką, herstorią i social media. Miłośniczka dobrej kawy i muzyki Beatlesów. Twittuje.

Równouprawnienie? Teoretycznie tak

Aż 97% Polaków (i tyle samo Polek) uważa, że kobiety i mężczyźni powinni mieć równe prawa i powinni być równo traktowani. Tyle teoria, czyli najnowszy komunikat z badań CBOS-u. A w praktyce? Koleżanka niedawno wróciła z imprezy masowej, której uczestnicy nosili na ręku opaski identyfikacyjne. Mężczyźni ochraniający to zgromadzenie specjalnie dla kobiet przygotowali transparent: “Pokaż opaskę lub cycki”. Znajoma, która jest kierowcą rajdową, jest pouczana przez swojego męża, okazjonalnego kierowcę, jak powinna prowadzić samochód. Dziennikarz piszący o niedoreprezentowaniu kobiet / nadreprezentacji mężczyzn w gazetach codziennych jest zachęcany przez komentujących mężczyzn do sięgnięcia po pisma erotyczne, w których proporcje płci są odwrotne.

Nie musiałam odświeżać pamięci by przytoczyć te przykłady. Wszystkie te informacje spłynęły do mnie wczoraj. Ciekawa była lektura równościowych deklaracji polskich mężczyzn przetykana przykładami tego, jak relacje płci kształtują się w rzeczywistości. Okazuje się, że choć równość płci jest konceptem nie budzącym teoretycznie żadnych kontrowersji, to praktyka wygląda zupełnie inaczej.



Komunikat z badań CBOS

Dowcipni ochroniarze z imprezy masowej, tak spragnieni widoku obnażonych piersi, zapewne zgodziliby się ze stwierdzeniem, że kobiety i mężczyźni powinni być równouprawnieni. Jednocześnie swoje zachowanie - molestowanie seksualne, które jest dyskryminacją ze względu na płeć - traktowali jako coś normalnego, a protesty uczestniczek imprezy przypisali rzekomo charakterystycznemu dla kobiet przewrażliwieniu / braku poczucia humoru (a zachowanie ochroniarzy to tylko wisienka na torcie jeśli chodzi o stosunek do kobiet na tej imprezie).

Znajoma kierowca rajdowa, której mąż jest tzw. wykształconym mężczyzną na poziomie, miała już dość jego uwag, krzyków i komentarzy gdy prowadziła samochód. Tłumaczyła, prosiła, apelowała - nic nie pomagało. Ostatnio jednak miarka się przebrała, a cierpliwość skończyła. Gdy po raz kolejny mąż, tzw. niedzielny kierowca, zaczął zasypywać ją nieprzyjemnymi uwagami, zatrzymała się w środku miasta i wysadziła go z samochodu. Teraz mają ciche dni, gdyż mąż jest bardzo obrażony za jej “histeryczną” reakcję. Przecież chciał dobrze, więc powinna docenić to, że ma tak pomocnego męża. On też zapewne zadeklarowałby poparcie dla równouprawnienia płci i na deklaracjach by się skończyło.

Felieton Piotra Pacewicza o niedoreprezentowaniu kobiet w gazetach codziennych, opublikowany w ramach akcji Media BEZ kobiet?, spotkał się z bardzo negatywnymi męskimi komentarzami. Wśród oskarżeń o zajmowanie się głupotami, patrzenie na świat przez pryzmat płci i posiadanie wypranego przez baby mózgu, zabrakło tylko stwierdzenia o zdradzie płci. Mężczyzna, który równouprawnienie ceni nie tylko w ankiecie CBOS-u, spotyka się z wrogością części innych mężczyzn. Jest to dobrze opisane zjawisko, korespondujące z popularnym niegdyś epitetem “zdrajcy rasy”, stosowanym wobec osób białoskórych, które faktycznie popierają równouprawnienie rasowe. Ich mózgi też miały być wyprane, tyle że przez osoby czarnoskóre.

Seksizm nasz codzienny ma się dobrze i wykazują to również szczegółowe wyniki badań CBOS-u.



Można się tylko podpisać pod podsumowaniem badań przygotowanym przez Magdę Gwiazdę:

Ogólnie rzecz biorąc, mimo zauważalnego wzrostu świadomości społecznej
i uwrażliwienia na problem nierówności płci, istotne są znaczące różnice w postrzeganiu kwestii dyskryminacji kobiet przez same kobiety i przez mężczyzn. Mimo popierania idei równouprawnienia na poziomie deklaratywnym, wielu mężczyzn wciąż nie dostrzega symptomów braku równouprawnienia w praktyce, zwłaszcza w sferze zawodowej. Nie rokuje to dobrze, jeśli chodzi o szybkie zmiany legislacyjne idące w kierunku równouprawnienia płci. Jako komentarz nasuwa się tu bowiem powiedzenie „syty głodnego nie zrozumie”, a upraszczając można powiedzieć, że dopóki to głównie mężczyźni decydują o stanowionym w Polsce prawie, kobietom nie będzie żyło się lepiej.


Trwa ładowanie komentarzy...