O autorze
Ekspertka równościowa, socjolożka, publicystka. Felietonistka "Dziennika Opinii". Współorganizatorka III Europejskiego Kongresu Kobiet. Autorka "Pocztu przeciwników praw kobiet" wystawionego w Muzeum Sztuki w Łodzi. Napisała pracę dyplomową o matce socjologii, Harriet Martineau. Interesuje się polityką, herstorią i social media. Miłośniczka dobrej kawy i muzyki Beatlesów. Twittuje.

Polityczki kontra seksizm w mediach

Gdy atmosfera na scenie politycznej gęstnieje, a zwłaszcza gdy kampania wyborcza wchodzi w decydującą fazę, kandydatki i urzędujące już polityczki często muszą zmierzyć się z seksizmem w mediach. Najnowszy raport "Name It. Change It" podpowiada polityczkom i ich sztabom oraz samym mediom jak radzić sobie z takimi sytuacjami.

Seksizm, podobnie jak rasizm, ma wiele stopni natężenia - nie trzeba nazwać kandydatki “bezwzględną suką”, wystarczy debatować o tym, czy zdoła pogodzić mandat poselski z wychowaniem dzieci, choć nikt nie “troszczy się” w podobny sposób o kandydata. Jest to specyficzny rodzaj negatywnej kampanii, który, jak dowiodły badania, znacząco zmniejsza szanse kobiet w wyścigu wyborczym. Przeciwstawienie się mu staje się więc kluczową kwestią dla kandydatek, którym specjalistki i specjaliści od marketingu politycznego radzili dotąd, by ignorowały dyskryminację.



W polityce seksizm bywa przemyślaną strategią konkurenta, ale często jest stosowany bezrefleksyjnie przez samych dziennikarzy i dziennikarki. Przykład? W relacjach medialnych wygląd polityczek jest omawiany znacznie częściej i bardziej szczegółowo niż aparycja polityków. Dowodzi tego wiele badań prowadzonych od lat 70.

Gdy Elizabeth Dole wystartowała w 2000 roku w republikańskich prawyborach prezydenckich, jej prezencja omawiana była pięciokrotnie częściej niż wygląd jej kontrkandydata, George’a W. Busha (odpowiednio: 16,7% i 3,3% artykułów). Materiały medialne bywają ilustrowane zdjęciami formalnie ubranych kandydatów (garnitury) i nieformalnie ubranych kandydatek (np. suknie balowe). Długo możnaby wymieniać wszystkie typy sytuacji, tymczasem recepta dla mediów jest prosta: konstruując narrację trzeba zastosować regułę odwracalności.



Najpraktyczniejsza reguła równego traktowania w dziennikarstwie to odwracalność. Nie wspominaj o jej dzieciach, jeśli nie zamierzasz wspomnieć o jego potomstwie. Nie opisuj jej ubrań, chyba, że opiszesz również to, w co on jest ubrany. Nie mów, że ona jest atrakcyjna, jeśli tego samego przymiotnika nie użyłbyś wobec mężczyzny. Nie mów, że miała lifting, chyba że powiesz o nim, że farbuje włosy lub miał przeszczep cebulek. Nie mów, że dopiero co ukończyła uczelnię, gdy o nim powiedziałbyś, że jest wschodzącą gwiazdą. Nie mów, że ona nie ma formalnego przygotowania, podczas gdy o nim powiedziałbyś, że wbrew przeciwnościom wdrapał się na szczyt. Nie pytaj jej, czy startuje jako kandydatka kobiet, chyba że zadasz mu pytanie, czy startuje jako kandydat mężczyzn. Dobrym testem sprawdzającym czy jako reporter/ka traktujesz seksizm poważnie jest zastanowienie się, czy wspomniał/a/byś rasę, klasę przynależność etniczną lub religię w tym samym kontekście — Gloria Steinem, dziennikarka i współzałożycielka Women’s Media Center.

Co robić w sytuacji, gdy seksizm nie jest po prostu dziennikarskim lotem na stereotypowym autopilocie, czyli atak jest zaplanowany? Może on polegać zarówno na rozpowszechnianiu wykradzionych zdjęć prywatnych jak i publikowaniu dyskryminacyjnych fotomontaży czy wrzucaniu na You Tube seksistowskich materiałów.

Wniosek z badań jest jednoznaczny: trzeba reagować. Seksizm wymierzony w kandydatkę, nawet ten stosowany nieświadomie, wpływa na wyborczynie i wyborców: sprawia, że mniej chętnie oddadzą na nią głos. Ignorowanie problemu nie pomaga, gdyż negatywny efekt się utrzymuje. Aby odrobić (niestety tylko) część strat, należy o doświadczanym seksizmie mówić otwarcie. Okazało się przy tym, że pozytywny efekt jest osiągany także wtedy, gdy o zjawisku nie mówi sama kandydatka, lecz również media.

Raport Name It. Change It. odnosi się do badań i politycznej rzeczywistości w USA. Mimo to opisane zjawiska i wnioski, które są w nim sformułowane, mają duże przełożenie także na polską rzeczywistość polityczną. Być może nie jest ona (jeszcze?) aż tak brutalna jak amerykańska, w której zdarzają się wprawiające w osłupienie medialne “żarty” o napięciu przedmiesiączkowym polityczki, ale zjawisko seksizmu wobec kandydatek jak najbardziej jest polskim problemem.

Warto przeczytać.
Trwa ładowanie komentarzy...